O projekcie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych rozmawiamy z Markiem Wójcikiem ze Związku Powiatów Polskich.
Senat przegłosował poprawki do ustawy zdrowotnej, czy ustawa w takim kształcie odpowiadałaby samorządowcom?
- Po pierwsze dobrze, że ta ustawa powstała, ale to właściwie wszystko. W mniemaniu Związku Powiatów Polskich nie załatwia ona problemów, a jedynie odsuwa je w czasie.
Jakich najważniejszych spraw projekt ten nie reguluje?
- Najbardziej martwi to, że w kontekście spraw o charakterze ustrojowym ustawa nie zauważa w odpowiedni sposób roli organu założycielskiego jednostek służby zdrowia. Samorządy jako instytucje, które odpowiadają za realizację zadań, w dalszym ciągu nie mają większego wpływu na ich finansowanie. Nie mamy instrumentów do realizacji swoich zadań w sposób uczciwy. Mechanizmy wprowadzone w ustawie tego problemu nie załatwiają. A jest to kwestia najistotniejsza w kontekście ustrojowym.
Jednak my bardziej koncentrujemy się na kwestiach bieżących, które ta ustawa powinna załatwiać, a których nie podejmuje. Wspólnie ze Związkiem Województw RP apelowaliśmy do senatorów w kwestii "ustawy 203". Dziwi nas, że posłowie, którzy w maju tego roku przyjęli rezolucję w sprawie "ustawy 203" wzywającą rząd do załatwienia tej sprawy, nie wyegzekwowali tej kwestii zupełnie. ZPP i ZWRP przyjęły w tej sprawie wspólne stanowisko.
Jaki to ma związek z ustawą zdrowotną?
- Myśmy proponowali, żeby w ustawie zdrowotnej dołożyć artykuł zmieniający ustawę o systemie kształtowania wynagrodzeń ("203"). Po raz kolejny parlament nie skorzystał z okazji, żeby naprawić potworny błąd legislacyjny skutkujący przez wiele lat na ogromną skalę. Ciąży nam cały czas problem wypłaty wynagrodzeń z tytułu "ustawy 203" i dopóki nie będzie załatwiony, ciążył będzie nad każdą ustawą, która się pojawi.
Jakie więc kroki zamierza podjąć ZPP?
- Zwrócimy się prawdopodobnie do wszystkich parlamentarzystów, żeby zechcieli powiedzieć jak to jest naprawdę z ich desperacją w sprawie "ustawy 203". To parlament powinien tę ustawę zmienić, to właśnie od posłów otrzymaliśmy sygnały, że to trzeba uregulować.
A co sądzi Pan o ustawowej propozycji stopniowego podnoszenia składki zdrowotnej?
- Automatyczne podniesienie składki niczego nie załatwia. Ważne, żeby środki wydawać racjonalnie. Należy też stworzyć i uruchomić mechanizmy, które spowodują, że część środków będących obecnie obok systemu znajdzie się w nim. Niestety ta ustawa trudnych tematów w tej materii nie podejmuje. Podstawową kwestią jest załatwienie problemów z przeszłości i myślenie o rozwiązaniach systemowych na lata. Mamy nadzieję, że kolejne ustawy - o pomocy publicznej oraz o zakładach opieki zdrowotnej - być może rozwiążą kolejne problemy.
Czy ten projekt przewiduje prawidłowy podział środków między oddziały wojewódzkie NFZ?
- Ustawa o świadczeniach zdrowotnych nie załatwia problemów regionalnego zróżnicowania w finansowaniu służby zdrowia. Dysponujemy materiałami, że są dwa sąsiadujące województwa, w którym jedno ma dwa razy więcej szpitali powiatowych niż drugie, a pieniędzy dostają tyle samo, tylko że jedno województwo ma co roku 10 proc. "do przodu", a drugie ma 20 proc. "do tyłu". Tego nie rozumiem. Ustawa zdrowotna nie rozstrzyga tej kwestii jednoznacznie. Nie reguluje też w sposób precyzyjny relacji między ministrem a Narodowym Funduszem Zdrowia. Status NFZ wcale się nie zmienia, niejasne relacje pozostają wciąż aktualne, co nie sprzyja procesowi decyzyjnemu.
Czy ten projekt nie przewiduje więc pańskim zdaniem żadnych pozytywnych zmian?
- Dobrze, że wreszcie pojawiło się pewne uściślenie zakresu obowiązków dla samorządów. W wykazie zadań każdej ustawy ustrojowej pojawia się ochrona zdrowia. Nikt natomiast nie był w stanie powiedzieć co to znaczy. W tej ustawie jest trochę szczegółów, pojawiają się obowiązki gminy, powiatu i województwa. No i to przyjmujemy pozytywnie.
Dziękujemy za rozmowę.


