Przedstawiciele środowisk medycznych z rezerwą odnoszą się do czwartkowych zmian w kierownictwie resortu zdrowia, w wyniku których dotychczasowego ministra Mariana Czakańskiego zastąpił Marek Balicki.
Naczelna Rada Lekarska (NRL) jest "zaniepokojona sytuacją". "W tej chwili służba zdrowia wymaga określonego kierowania, a nie pozostawienia jej samej sobie, a właściwie w ciągu ostatnich kilku miesięcy tak to wygląda" - powiedział PAP szef NRL Konstanty Radziwiłł.
"To nie jest kwestia personaliów, to kwestia pewnych rozwiązań, które, jak prawdopodobnie widać, zależą nie tylko od ministra zdrowia. Myślę, że osoba Marka Balickiego jest tutaj jakimś światełkiem nadziei, ale sprawa jest w rękach znacznie większej liczby osób" - podkreślił. Zaznaczył, że Rada będzie czekać na efekty jego działania.
"Senator Balicki jest znany w naszym środowisku i ceniony. Informacja o powołaniu go na ministra zdrowia na pewno cieszy, szczególnie w tak trudnej sytuacji. Jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu" - powiedział PAP Marek Wójtowicz ze Stowarzyszenia Menadżerów Opieki Zdrowotnej. Dodał jednocześnie, że przed Balickim stoi "niewiarygodnie trudne zadanie i trudno ocenić, jak z nim sobie poradzi".
Wójtowicz nie chciał oceniać powodów podania się przez Czakańskiego do dymisji, równocześnie - jako "niefortunną" - określił decyzję o powierzeniu mu funkcji szefa resortu zdrowia.
Szefowa naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Elżbieta Buczkowska powiedziała PAP, że jeśli nowy minister zdrowia "będzie w stanie coś zrobić przy braku środków, będzie to najprawdopodobniej realizacja pomysłu dopłacania przez pacjentów do świadczeń zdrowotnych".
"Czy miarą poczucia bezpieczeństwa pacjentów będzie Marek Balicki? Efektywność człowieka sprawdza się po czynach" - podkreśliła. Dodała, że Czakańskiego mogły "przerosnąć zaniedbania w ochronie zdrowia". (PAP)


