26-10-2007   20:23:20
IMED
Strona główna
Sympozjum Przemyśl
Dermatoskopia
Szkolenia
Szkolenia "Medius"
Archiwum "Medius"
Biblioteczka czasopism
Standardy Medyczne
Strona główna
Suplementy
Deklaracja
Jestem lekarzem
Ważne adresy
Medline
Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej
Konsultanci krajowi
Akademie Medyczne
Narodowy Fundusz Zdrowia
Polskie Towarzystwa Naukowe
Stacje hemodializ

Premier idzie na układ
Trzy i pół godziny trwało spotkanie premiera ze związkami zawodowymi ochrony zdrowia. Premier ocenił, że znaczna część postulatów związkowców jest realna. Przyjął propozycję lekarzy, by rozmawiać o układzie zbiorowym. Ze spotkania niezadowolone wyszły pielęgniarki. Uznały, że nie zaproponowano im nic konkretnego.

Premier zaapelował do pielęgniarek, aby zaprzestały protestu przed kancelarią. Jednak, ani lekarze, ani pielęgniarki, protestu nie kończą.

W rozmowach w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie uczestniczyli pracownicy służby zdrowia m.in. z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Rady Pielęgniarek i Położnych, NSZZ "Solidarność", Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ), Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

Na spotkaniu obecni byli także wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska, wicepremier Przemysław Gosiewski oraz wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

Przed spotkaniem obie strony zapewniały, że są pełne optymizmu i gotowe do rozmów o zmianie systemu ochrony zdrowia. Premier powiedział jednak, że niemożliwe jest spełnienie żądania wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w ciągu 2 lat.

Po zakończeniu spotkania szef rządu powiedział, że celem rozmów ze związkowcami jest układ zbiorowy. Propozycję układu w sprawie płac minimalnych przedstawili lekarze.

"Wysłuchaliśmy postulatów dotyczących różnych dziedzin. Znaczna część tych postulatów to sprawy, o których można realnie rozmawiać i będziemy rozmawiać dalej. To będą rozmowy, których celem jest układ zbiorowy" - powiedział szef rządu.

Premier dodał, że rząd nie odrzuca z góry postulatu ustalenia minimalnych płac dla poszczególnych zawodów w służbie zdrowia. Dodał, że projekt płac minimalnych musi być jeszcze rozważony od strony możliwości finansowych i prawa pracy. "Osiągnięcie tych progów będzie wymagało kilku lat" - dodał. Lekarze domagają się płacy w wysokości 5-7,5 tys. zł miesięcznie w zależności od specjalizacji.

Premier przyznał, że pensje pracowników medycznych są zbyt niskie i trzeba je podnosić. "Jest kwestia określenia tempa możliwości wzrostu wydatków społecznych, bo to nie są wydatki państwa, tylko społeczeństwa, na służbę zdrowia. W tej chwili ten wzrost jest szybki. Były postulaty, żeby go jeszcze przyspieszyć" - powiedział szef rządu.

Dodał, że 30-proc. podwyżka przyznana pracownikom służby zdrowia w ubiegłym roku jest trwała. "Będzie odpowiedni strumień pieniądza ją gwarantujący" - podkreślił.

"Mam nadzieję, że został uruchomiony proces rozwiązania konfliktu w warunkach racjonalnych, czyli bez żądań, które są niemożliwe do spełnienia" - zaznaczył premier. Jednocześnie zaapelował do pielęgniarek, by zaprzestały protestu przed budynkiem kancelarii.

Premier powiedział, że ma nadzieję, iż protesty zostaną przerwane, bo "utrudniają one życie miastu i także kancelarii premiera".

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) Krzysztof Bukiel pozytywnie ocenił to, że premier nie odrzucił propozycji układu zbiorowego, ale - jak podkreślił - w tym układzie musi być określona płaca minimalna na odpowiednim poziomie (5-7,5 tys. zł dla lekarza miesięcznie).

Bukiel zaznaczył, że lekarze są umiarkowanie zadowoleni ze spotkania. Dodał, że jest to wstęp do rozmów i będą one kontynuowane. "Premier po raz kolejny powiedział, że będzie 6 mld na ochronę zdrowia w przyszłym roku, ale to za mała obietnica" - zaznaczył.

"Nie padły tutaj żadne nowe kwoty; zostaliśmy przy obietnicy, że będzie o 6 miliardów zł więcej w ochronie zdrowia. My uważamy, że powinno być więcej niż to. Sama obietnica, że możliwe jest wyznaczenie minimalnych płac jest bardzo daleka od realizacji. Trudno oceniać, na ile jest to wiarygodne" - powiedział. Dodał, że nikt z lekarzy nie myśli o zawieszaniu strajku.

"To był dopiero pierwszy dzień, który ustalił właściwie tylko to, że zaczynamy rozmawiać, że premier przyjął, iż będziemy mówić o układzie zbiorowym i innych naszych postulatach" - powiedział wiceszef OZZL Tomasz Underman.

Szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Gardias powiedziała, że rozmowy były długie i "bez konkretów". "Jutro zarząd związku podejmie decyzje co dalej, nie ma żadnych propozycji i białe miasteczko trwa nadal" - podkreśliła.

"Nie ma żadnego optymizmu, bo nie ma nic konkretnego" - powiedziała Gardias.

Pielęgniarki obawiają się, że propozycja układu zbiorowego nie jest możliwa do realizacji ze względów prawnych i spowoduje, że przez wiele miesięcy między rządem a związkami toczyć się będą rozmowy o niczym.

powrót