12-10-2007   20:52:18
IMED
Strona główna
Sympozjum Przemyśl
Dermatoskopia
Szkolenia
Szkolenia "Medius"
Archiwum "Medius"
Biblioteczka czasopism
Standardy Medyczne
Strona główna
Suplementy
Deklaracja
Jestem lekarzem
Ważne adresy
Medline
Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej
Konsultanci krajowi
Akademie Medyczne
Narodowy Fundusz Zdrowia
Polskie Towarzystwa Naukowe
Stacje hemodializ

Profesor broni ucznia

Jedna ze sław polskiej kardiochirurgii broni lekarza ze szpitala MSWiA aresztowanego pod zarzutem korupcji oraz zabójstwa.

Prof. Antoni J. Dziatkowiak, nauczyciel i wychowawca oskarżonego przez prokuraturę dr. Mirosława G., przerywa milczenie. Na łamach "Gazety Wyborczej"  mówi dziennikowi: "Milczałem, bo mogę być postrzegany, jako strona w jego sprawie. Milczałem też, bo od 2002 r. byłem konsultantem medycznym ds. kardiochirurgii w szpitalu MSWiA. Złożyłem rezygnację z tej funkcji" - wyjaśnia.

"Nie chcę przesądzać o winie lub braku winy Mirosława G., to rzecz sądu. Ale postanowiłem go bronić. Uważam, że przygotowano i wywołano tę aferę, by mieć powód do zwolnienia dyrektora szpitala doc. Marka Durlika oraz skonfliktować społeczeństwo ze światem lekarskim przed planowanym na wiosnę strajkiem lekarzy" - mówi dziennikowi.

Według prof. Dziatkowiaka zarzut zabójstwa stawiany dr. Mirosławowi G. jest absurdalny. "Gdyby przyjąć kryteria, które przyjmuje prokurator w przypadku dr. G., to ja popełniłem wiele morderstw. Bo operowałem chorych, którzy nie mieli szans przeżycia kilku dni i niektórzy z nich zmarli. Ale większość żyje" - podkreśla.

"W takich przypadkach, gdy pacjent jest w skrajnej niewydolności krążenia i nie bardzo wiadomo, czy ma obrzęk płuc, czy ma zapalenie płuc, decyzja jest bardzo trudna. Jeżeli lekarz nie wykonałby przeszczepu, a chory by zmarł, mógłby zostać posądzony o zaniechanie" - twierdzi prof. Dziatkowiak.

Jego zdaniem "nie można wykluczyć, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro publicznie dr. G., zemścił się na lekarzach". "Może ma uraz w związku ze śmiercią ojca, któremu z powodu zawału serca wykonano w 2006 r. w Krakowie udrożnienie zamkniętej tętnicy wieńcowej, po której zmarł" - mówi. profesor.

Prof. Antoni J. Dziatkowiak ma 76 lat i jest emerytem. Od 1979 r. przez 22 lata kierował Instytutem Kardiologii i Kliniką Chirurgii Serca Naczyń i Transplantologii AM w Krakowie. Od 2002 r. był konsultantem ds. kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie.


powrót