Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się proces lekarza ze szpitala w Nowym Sączu Czesława M., który domaga się udzielenia czasu wolnego za przepracowane dyżury. Proces ma charakter precedensowy, na jego rozstrzygnięcie oczekują inni lekarze w Polsce.
Pediatra Czesław M., powołując się na unijne przepisy o czasie pracy lekarzy, domaga się 31 dni wolnych za przepracowane ponad normę godziny w okresie od maja do września 2004 roku (25 dyżurów). Z roszczeniami lekarza nie zgadza się dyrekcja szpitala, podnosząc argument, iż czas pracy lekarza był zgodny z przepisami ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.
Sąd zobowiązał pozwany szpital do dostarczenia zestawienia godzin przepracowanych przez lekarza w normatywnym czasie pracy i podczas dyżurów, a także wypłaconego mu za to wynagrodzenia. Rozprawę odroczył do 19 grudnia.
Po rozprawie Czesław M. powiedział, że "zmęczony lekarz jest niebezpieczny dla pacjentów" i że złożył pozew by "mieć komfort wykonywania pracy w warunkach, które zapewniają prawidłową jakość opieki nad chorym".
Proces w tej sprawie toczy się po raz drugi. W listopadzie 2004 roku Sąd Rejonowy w Nowym Sączu oddalił powództwo lekarza uznając m.in., że dyrektywy unijne, na jakie się powoływał, nie mają jeszcze zastosowania.
Pomyślnego rozstrzygnięcia nie przyniosła także apelacja Czesława M. Sąd Okręgowy w maju 2005 roku uznał, że lekarz domagał się czasu wolnego za pracę ponadnormatywną, pomijając, iż za pracę tę otrzymał wynagrodzenie - a w takim przypadku kodeks pracy czasu wolnego nie przewiduje.
W wyniku kasacji wniesionej przez lekarza Sąd Najwyższy uznał w czerwcu tego roku, że "należy ponownie ocenić czas pracy powoda z uwzględnieniem norm prawa wspólnotowego". Dlatego wyrok uchylił i sprawę skierował do ponownego rozpoznania.


