Lecznica powiatowa w Sulechowie w dwa lata i 10 miesięcy pozbyła się długów.
Jak pisze "Gazeta Lubuska" chorzy przyjeżdżają tu z własnej woli z odległych miejscowości. Na oddziałach rehabilitacji, chirurgii ogólnej i onkologicznej oraz oddziale położniczo-ginekologicznym i neonatologicznym prawie połowa pacjentów jest spoza powiatu. A szpital na nich zarabia.
Jak lecznica zadłużona na blisko 7 mln zł zaczęła zarabiać? - Wyszliśmy z długów w trzech krokach - opowiada Beata Kucuń, dyrektorka sulechowskiego szpitala.
- W pierwszym kroku powiat spłacił 1,77 mln zł długu za zakupy, leki, usługi. Wtedy przestały rosnąć odsetki - wylicza Krzysztof Romankiewicz, starosta zielonogórski. Szpital podlega starostwu. - Wtedy wzięliśmy 800 tys. zł kredytu na obowiązkowe podwyżki dla pracowników - dodaje szefowa szpitala.
Mocno zmniejszyła się liczba pracowników - z 430 zostało 197 etatów. Nie były to same zwolnienia. Część osób przeszła do firm zewnętrznych obsługujących szpital.
- Rocznie mamy 850 porodów, z czego 46 procent to osoby spoza rejonu, a 25 procent zielonogórzanki - wylicza ordynator Krzysztof Rzepka. - Nie mamy dziś żadnych zobowiązań wymagalnych. Wszelkie kredyty spłacamy w ustalonym terminie - mówi Kucuń i dodaje - Mówiąc niefachowo: nie dajemy grosza na komorników i odsetki.


