Sąd Najwyższy uznał, że szpitale mogą skutecznie domagać się zwrotu pieniędzy od Narodowego Funduszu Zdrowia za każdy niezbędny zabieg wykonany poza ustalonym w kontrakcie limitem. Taką decyzję podjął sąd w przypadku szpitala gruźliczego i chorób płuc w Koszalinie.
Placówka prawie pięć lat walczyła o zwrot 400 tys. zł z NFZ. Koszaliński szpital nie patrzył na limity ustanowione przez NFZ i leczył pacjentów. "Dzięki tym pieniądzom będziemy mogli wyjść z długów" - cieszy się zastępca dyrektora koszalińskiego szpitala Lesław Mazur.
Decyzja ta oznacza, że w ślady Sądu Najwyższego mogą pójść sądy niższych instancji i przyznać szpitalom zwrot kosztów za zabiegi, które wykonali poza kontraktem, bo ten został wcześniej wyczerpany - podkreśla gazeta.
Jak pisze "Metro" procesuje się z NFZ blisko sto placówek zdrowia. Decyzja Sądu Najwyższego oznacza dla szpitali nadzieję, ale zwiastuje kłopoty NFZ. W tym roku Fundusz na spłatę długów wygospodarował 100 mln zł. Teraz może się okazać, że to za mało.


