28-10-2007   11:34:23
IMED
Strona główna
Sympozjum Przemyśl
Dermatoskopia
Szkolenia
Szkolenia "Medius"
Archiwum "Medius"
Biblioteczka czasopism
Standardy Medyczne
Strona główna
Suplementy
Deklaracja
Jestem lekarzem
Ważne adresy
Medline
Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej
Konsultanci krajowi
Akademie Medyczne
Narodowy Fundusz Zdrowia
Polskie Towarzystwa Naukowe
Stacje hemodializ

Rejestr dla każdego

Każdy pacjent może przyjść i sprawdzić w centrali bądź oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie leczył się od 1 stycznia 2004 roku, u jakiego był specjalisty i ile to kosztowało - zapewnił we wtorek na konferencji prasowej prezes NFZ Jerzy Miller.

Warunkiem sprawdzenia w Rejestrze Usług Medycznych (RUM), czyli spisie ok. 500 mln tzw. zdarzeń medycznych z ostatniego 2,5 roku, jest podanie pracownikowi Funduszu swojego peselu oraz pokazanie dokumentu tożsamości.

Miller powiedział, że NFZ chce upublicznić RUM i pozwolić z niego korzystać pacjentom. Jednak, w ocenie prezesa, rejestr w przyszłości najbardziej może się przydać lekarzom, którzy umieją najlepiej wykorzystać wiedzę w nim zawartą.

Lekarz będzie mógł skorzystać z danych RUM jedynie za zgodą pacjenta i w jego obecności. Baza danych RUM nie odnosi się do lekarzy rodzinnych.

Prezes NFZ przyznał, że ok. 5 proc. usług medycznych skontrolowanych przez NFZ jest wykonywanych niezgodnie z prawem. Jak poinformował Miller, takie kontrole pozwalają rocznie odzyskać ok. 1 mld zł.

Teraz również pacjent będzie mógł sprawdzić, czy lekarz wpisał prawdziwe informacje na temat jego choroby. Miller powiedział, że zdarza się od czasu do czasu, że zgodnie z informacjami, które otrzymuje Fundusz jeden pacjent jest jednocześnie badany u okulisty i leży w szpitalu. W takich sytuacjach Fundusz zwraca się z prośbą do pacjenta, aby wyjaśnił, który wpis jest zgodny z prawdą.

Miller poinformował, że od sierpnia testowo ma być uruchomiona dodatkowa baza danych dotycząca profilaktycznych badań cytologicznych. Prezes podkreślił, że środowiska medyczne mogą wykorzystywać RUM do tworzenia swoich własnych zbiorów informacji o pacjentach. Przykładem są lekarze ginekolodzy, którzy na podstawie rejestru mają swoją bazę dotyczącą badań profilaktycznych. "W związku z tym każda kobieta przychodząc do ginekologa w ramach programu profilaktycznego nie tylko jest rejestrowana w standardowym RUM-ie, ale także w dodatkowym spisie" - poinformował Miller,

Jego zdaniem, dzięki temu ginekolodzy mogą wiedzieć o wszystkich krokach dotyczących leczenia tej kobiety, m.in. wyników badań ginekologicznych, aby "nie tracić jej z oczu". Ma to służyć także temu, by można było sprawdzać i wyciągać wnioski, co do jakości pracy poszczególnych jednostek służby zdrowia.


powrót