Prawie dwie trzecie wszystkich wydatków na leki pochodzi z naszych prywatnych kieszeni. To jeden z najwyższych wskaźników na świecie. Opieka zdrowotna kosztuje statystycznego Polaka średnio 805 dolarów rocznie. Z 31 zbadanych przez OECD krajów mniej wydają na ten cel tylko obywatele Słowacji, Meksyku i Turcji.
Polakom już nie wystarczają składki na Narodowy Fundusz Zdrowia ani dotacje z budżetu. By się dobrze czuć, musimy wysupływać coraz więcej pieniędzy z domowych budżetów. OECD wyliczyła, że w ten sposób dofinansowujemy służbę zdrowia w 30 proc. W 1990 r. te proporcje były diametralnie różne - 96 proc. pochodziło z publicznych wydatków, a 4 proc. - z prywatnych.
Jak pisze "Życie Warszawy" struktura naszych wydatków nie wygląda zbyt dobrze także w porównaniu z innymi krajami. Mniej niż my dokładają (procentowo) na opiekę zdrowotną mieszkańcy tak bogatych państw jak Niemcy, Francja i Japonia, a także państw o porównywalnym poziomie rozwoju - Czech, Słowacji i Węgier. Jeszcze gorzej prezentujemy się w statystykach wydatków na leki.
Aż 63 z każdych 100 zł, które trafiają do firm farmaceutycznych, pochodzi z naszych portfeli. To jeden z najwyższych wskaźników na świecie - przed nami są tylko USA oraz Meksyk. Czesi współfinansują zakup lekarstw w 23 proc., Słowacy - w 17, a Niemcy - w 25 proc.


