Lekarze, którzy przyznają się do błędu, nie powinni być karani, a pacjenci, którzy padną ofiarą medycznej pomyłki, muszą dostać odszkodowanie bez długich procedur. Tak zaleca Rada Europy w dokumencie, który Polska podpisała 24 maja.
Według Adama Sandauera, prezesa Stowarzyszenia Primum Non Nocere, które pomaga ofiarom lekarskich pomyłek, rocznie co najmniej 20-30 tysięcy pacjentów pada ofiarą błędu w szpitalu. - Tymczasem izby lekarskie wydają zaledwie 200- 300 wyroków - zauważa na łamach "Życia Warszawy" Adam Sandauer.
Być może lekarzowi łatwiej będzie przyznać się do błędu, jeśli polski parlament przyjmie ustawe o informowaniu przez personel medyczny o takich pomyłkach.
Jak sugeruje rada Europy zgłaszający nie powinni obawiać się kary za zgłoszenie. Tożsamość pacjenta, zgłaszającego i instytucji nie byłyby ujawniane osobom trzecim, żadne władze czy instytucje nie miałyby wglądu do programu. Chodzi o to, aby dane dotyczące błędów nie były wykorzystywane przez media, prokuraturę, czy adwokatów walczących o odszkodowania dla pacjentów.
Prawo do zgłaszania nieprawidłowości mieliby mieć także pacjenci. Zdaniem Huberta Costy, posła i lekarza, który publicznie przyznał się do błędu, jaki popełnił kierowany przez niego zespół operacyjny, a teraz ma sprawę w prokuraturze, wiele wody upłynie, zanim pracownicy polskich szpitali zaczną otwarcie rozmawiać o błędach.
Rada Europy zaleca, aby przepisy, które przyjmą poszczególne kraje, chroniły lekarzy lub pielęgniarki przed karą, dopóki nie zostanie im udowodniona wina. Z kolei pacjenci powinni mieć zagwarantowaną rekompensatę bez długotrwałych procedur.
Już teraz odszkodowania z powodu błędów lekarskich rosną drastycznie. W ciągu ostatniego roku liczba wniosków o wypłatę odszkodowań wzrosła o około 50 procent, kwoty też są coraz wyższe.


