- Przekonanie, iż dopiero strajk lekarzy doprowadził do zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, jest błędne. My od początku realizujemy program solidarnego państwa: chcemy, by ze wzrostu gospodarczego korzystali ci, którzy najbardziej tego potrzebują - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz w rozmowie z "Dziennikiem".
- W demokracjach, szczególnie europejskich, jest normalne, iż różne grupy walczą o swoje przywileje. W naszym przekonaniu strajki są jednak niepotrzebne - podkreślił premier.
- Strajki w służbie zdrowia są dopuszczalne przez prawo, choć uważam za dyskusyjne, czy powinno być dopuszczalne w momencie, gdy strajkuje się kosztem innych osób, narażając ich zdrowie. Był u mnie jeden z liderów tych strajków i powiedział mi, że oni domagają się 20 mld zł natychmiast i nie interesuje ich, skąd rząd weźmie te pieniądze. Usłyszałem, że lekarze nie będą czekać do roku 2007 - powiedział Kazimierz Marcinkiewicz.
- Jesteśmy przygotowani na każdą sytuację i zapewnimy opiekę medyczną wszystkim Polakom, którzy będą jej potrzebować. Również opiekę szpitalną. Są takie służby w państwie, które w sytuacji kryzysowej podejmą odpowiednie działania. Nie będę jednak w tej chwili rozwijał tego wątku, bo to niczemu nie służy - dodał przemier.


