Polacy to najwięksi niechluje w Europie. Co czwarty się nie myje, nie zmienia bielizny i prawie nigdy nie zamyka deski klozetowej.
Jak pisze "Metro" ponad 5 mln naszych mężczyzn w ogóle nie dba o higienę osobistą i rzadko odwiedza lekarza. Z badań Państwowego Zakładu Higieny wynika, że co drugi z nich kąpie się raz na tydzień, rzadko używa dezodorantu, a wizyta u fryzjera to konieczność, o kosmetyczce nie wspominając.
Panowie nie przepadają też za czystym ubraniem. Statystyczny Polak zmienia bieliznę raz na dwa dni. Jeszcze gorzej jest ze skarpetkami - w jednej parze chodzi nawet od trzech aż do pięciu dni. Największe problemy z higieną mają mężczyźni po czterdziestce.
Tylko 40 proc. panów myje ręce po wyjściu z toalety. Pozostali najczęściej ograniczają się do opłukania ich wodą bez mydła. Rocznie z powodu zakażeń wynikających z braku higieny do szpitali trafia blisko 400 tys. pacjentów. 10 tys. z tego powodu umiera.
Mężczyźni zapominają o swoim zdrowiu. Do tego nie wiedzą, że nie myjąc się, mogą zapaść na ciężkie choroby: żółtaczkę, salmonellę, dur brzuszny, a nawet czerwonkę - pisze "Metro".


