Nabór na studia wieczorowe na kierunkach lekarskich przebiegał w wielu polskich uczelniach nieprawidłowo, studenci mieli niewystarczający kontakt z chorymi, a nauczyciele akademiccy byli często zatrudniani w nadgodzinach z przekroczeniem limitów określonych w ustawie o szkolnictwie wyższym - wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli.
NIK, mimo stwierdzonych nieprawidłowości, pozytywnie oceniła funkcjonowanie systemu przygotowania kandydatów do zawodu lekarza w Polsce.
Kontrolę przeprowadzono w drugiej połowie 2005 roku w Ministerstwie Zdrowia, Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi oraz w 11 uczelniach medycznych: Akademii Medycznej w Lublinie, Akademii Medycznej we Wrocławiu, Akademii Medycznej w Białymstoku, Akademii Medycznej w Bydgoszczy, Akademii Medycznej w Gdańsku, Akademii Medycznej w Katowicach, w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, Akademii Medycznej w Poznaniu, Akademii Medycznej w Szczecinie oraz Akademii Medycznej w Warszawie.
Limity przyjęć na studia wieczorowe w roku akademickim 2003/2004 zostały przekroczone o prawie 50 proc., a w roku 2004/2005 - o prawie 65 proc. Na studia te przyjmowano osoby, które uzyskały słabe wyniki podczas egzaminu. Minimalne wyniki egzaminu, które kwalifikowały do przyjęcia na studia, były dwa razy niższe niż na studiach dziennych.
"W niektórych uczelniach naruszano regulacje prawne zawarte w ustawie o szkolnictwie wyższym oraz stosowano uznaniowe, pozamerytoryczne kryteria oceny kandydatów w toku procedury odwoławczej" - wynika z raportu NIK.
Izba oceniła również, że zajęcia z chorymi na studiach medycznych odbywają się z udziałem zbyt licznych grup studentów. Stwierdzono także przypadki wieloletniego przedłużania zatrudnienia na stanowisku adiunkta osób, które nie posiadały habilitacji.


