Narodowy Fundusz Zdrowia nie ma żadnych rezerw, które można przeznaczyć w tym roku na podwyżki wynagrodzeń w służbie zdrowia, natomiast o przeznaczeniu ok. 179 mln zł, które po ubiegłym roku pozostaną w NFZ, zdecyduje Rada NFZ w porozumieniu z ministrem finansów - poinformował minister zdrowia, Zbigniew Religa.
Podczas poniedziałkowego spotkania ze związkowcami służby zdrowia i środowiskami medycznymi w Katowicach minister odniósł się do przedstawionego mu w piątek, podczas ogólnopolskiego protestu służby zdrowia, postulatu uruchomienia rezerw finansowych NFZ i przeznaczenia ich na podwyżki wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek jeszcze w tym roku.
Według niego, takich rezerw nie ma. Religa poparł związkowy postulat, aby finanse centrali NFZ zbadała Najwyższa Izba Kontroli i zapowiedział, że zwróci się do NIK ze stosownym wnioskiem. Religa wniesie też do Komisji Trójstronnej kwestię ustalenia minimalnej płacy w służbie zdrowia oraz sprawdzi, czy w Funduszu - jak utrzymują związkowcy - są jednak jakieś wolne środki.
Obecni na spotkaniu związkowcy uznali przedstawione przez ministra dane finansowe za nie w pełni wiarygodne. Zdaniem szefowej sekretariatu ochrony zdrowia śląsko-dąbrowskiej "Solidarności", Ewy Ficy, NFZ może dysponować dodatkowo kwotą nawet ponad 2 mld zł, z czego 1,1 mld zł to niedoszacowana składka za 2006 rok, którą Fundusz - według informacji związkowców - otrzyma, choć nie ujęto jej w jego planie finansowym.
Związkowcy chcą, aby do końca czerwca uruchomiono te środki na podwyżki.


