Szpitale, które leczą rzadkie choroby, mają kłopot. Narodowy Fundusz Zdrowia żąda, żeby podawanie niektórych leków traktowały jak eksperyment medyczny - czyli więcej płaciły za ubezpieczenie.
Jak pisze "Rzeczpospolita" jest to problem, który dotyka głównie szpitali onkologicznych i pediatrycznych. Pediatryczne mają kłopoty, bo większość leków ma badania potwierdzające, że są dobre dla dorosłych - a nie mają badań, które stwierdzają, iż są dobre także dla dzieci.
Onkologiczne mają kłopot, bo nowotworów jest tak dużo, że nie wszystkie leki zostały przebadane pod kątem działania na wszystkie rodzaje raka. NFZ w grudniu odmówił płacenia za takie leki. NFZ chce, żeby podawanie chorym leków, które nie mają odpowiedniej rejestracji, było traktowane jako eksperyment medyczny.
"To jakiś absurd. Nie można uznać, że standardowe podawanie leku dzieciom to eksperymenty medyczne" - mówi dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" dr Sławomir Janus wicedyrektor ds. medycznych Centrum Zdrowia Dziecka. Według niego dwie trzecie leków podawanych pacjentom CZD nie ma odpowiedniej rejestracji. Gdyby zostały uznane za eksperyment doszłoby do paradoksu. Bo na podanie każdego takiego leku musiałaby się zgadzać komisja bioetyczna, która działa przy szpitalu. "Musielibyśmy występować o tysiące zgód na podanie leków. To nierealne".


