Aptekom się nie opłaca wykonywanie lekarstw u siebie. Tylko nieliczne placówki maja prawo wykonać specyfik według recepty wypisanej przez lekarza.
Zgodnie z przepisami, żeby aptekarz mógł wykonać lekarstwo na bazie antybiotyku, apteka musi być wyposażona w boks aseptyczny lub lożę z nawiewem. Te urządzenia hamują dopływ powietrza z zewnątrz do miejsca wykonywania lekarstwa, a więc i dopływ bakterii. Instalacja takiego sprzętu kosztuje od kilku do nawet 40 tys. zł. Apteki mają czas na ich zainstalowanie do października 2007 r.
Jak podaje „Życie Warszawy” w stolicy działa tylko kilka placówek, w których można zamówić antybiotykowy lek do zrobienia przez farmaceutę według receptury.
Do rodzimych wymogów farmaceutycznych Polska musiała dodać wymogi europejskie. Przepisy dotyczące wyrobu leków antybiotykowych są coraz ostrzejsze. Zdarzają się sytuacje, że w całej dzielnicy, miasteczku czy okolicy nie ma apteki robiącej leki recepturalne. Aptekarze coraz częściej odsyłają pacjentów z kwitkiem. Sami nie wiedzą, która placówka może wyprodukować żądany lek.
- Montaż loży to duży wydatek, a refundacja leków robionych szybko go nie zamortyzuje - tłumaczą farmaceuci.
Okazuje się, że dokładnej listy takich placówek wyrabiających leki nie posiada nawet Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Warszawie. Jego pracownicy radzą, by posiadacze trudnych do realizacji recept szukali aptek działających przy klinikach okulistycznych lub dermatologicznych i specjalizujących się w takich właśnie lekach, bo tam z pewnością działają loże aseptyczne.
Farmaceuci alarmują, że po 2007 r. trzeba będzie zamknąć nawet ok. czterech tysięcy aptek w całej Polsce. Dlaczego? Bo nie będą zapewniać produkcji leków recepturowych na miejscu, albo będą zbyt małe. Prawo farmaceutyczne przewiduje, że apteka w mieście będzie musiała mieć powierzchnię minimum 80 mkw, a na wsi i w małym miasteczku - 60 mkw.


