Rodzinna kłótnia z NFZ
Ile za leczenie?
Jeśli nie dostaniemy więcej pieniędzy od NFZ, po nowym roku zamkniemy poradnie - ostrzegają lekarze rodzinni. Termin podpisania umów z Narodowym Funduszem Zdrowia mija z końcem roku. Chodzi o wysokość stawki na leczenie jednego pacjenta w ciągu roku. Liczy się każdy grosz, bo z tej kwoty lekarze opłacają m.in. czynsz, ogrzewanie, prąd, telefon, diagnostykę i personel w przychodni.
Negocjacje są zażarte i to na dwa fronty. Z centralą NFZ o korzystniejsze stawki walczy Ogólnopolski Związek Lekarzy Rodzinnych "Porozumienie Zielonogórskie". W poszczególnych województwach - regionalni przedstawiciele związku z oddziałami funduszu.
W regionie warmińsko-mazurskim lekarze chcą uzyskać po dodatkowe 31 tysięcy złotych rocznie - pisze "Gazeta Olsztyńska".
- Nie możemy sobie pozwolić, by w ciągu roku zabrakło nam np. na diagnostykę. Jeśli mam badać pacjenta "na nos", to chyba lepiej nie bawić się w medycynę – mówi Tomasz Malich, przewodniczący "Porozumienia Zielonogórskiego" na Warmii i Mazurach.
Lekarz rodzinny może leczyć maksymalnie 2500 osób - taki limit narzuca NFZ. Ile więcej wydałby fundusz przyjmując stawki "Porozumienia"?
Rozbieżność między oczekiwaniem lekarzy a propozycją naszego oddziału NFZ wynosi 12,4 zł w przeliczeniu na pacjenta. Przy maksymalnej liczbie zarejestrowanych każdemu lekarzowi należałoby się o 31 tys. zł więcej w skali roku – informuje „Gazeta Olsztyńska”.


