Z każdym dniem przybywa chorych zakażonych włośnicą. W Klinice Chorób Pasożytniczych i Tropikalnych AM w Poznaniu przyjęto z rozpoznaniem włośnicy kilkanaście osób. Nie wiadomo jeszcze co było źródłem zakażenia.
Jak poinformowała w sobotę „Gazeta Poznańska” wszyscy chorzy są mieszkańcami okolic Grodziska Wlkp. Tam więc zostali postawieni na nogi inspektorzy weterynaryjni, którzy ustalają, co spowodowało masowe zatrucie trychinozą.
Jak mówi dr med. Elżbieta Kacprzak z poznańskiej kliniki, jest to najprawdopodobniej dopiero początek rozszerzającej się epidemii i trudno ocenić jej rozmiary.
Na razie ustalono, że zakażone włośnicą mięso pojawiło się w powiatach grodziskim oraz kościańskim. Prawie na pewno zaczęto je rozprowadzać we wsi Jaskółki w gminie Kamieniec. Nie wiadomo ile osób zjadło zakażone mięso, nie wiadomo też, czy było to mięso wieprzowe czy dzika.
Jak pisze „Gazeta Poznańska” w zeszłym roku dwukrotnie dochodziło do zakażeń włośnicą na terenie Wielkopolski. Za każdym razem źródłem było nieprzebadane przez weterynarza mięso z dzika.


