W Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja "Czas pracy - nowe wyzwanie w ochronie zdrowia". Przedstawiciele środowisk medycznych są zdania, że należy wliczać do czasu pracy dyżury tak, jak chcą tego normy europejskie.
W Polsce jednak, inaczej niż w Unii Europejskiej, czas pracy lekarzy jest regulowany odrębnymi przepisami. W UE jedną dyrektywą objęto wszystkie zawody. Wynika z niej, że czas dyżurów powinien być zaliczany do czasu pracy, i że nie można pracować w tygodniu więcej niż 48 godzin, włączając w to także godziny nadliczbowe. Dyrektywa gwarantuje też podczas doby 11 godzin wypoczynku.
Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Konstantego Radziwiłła, prawo obowiązujące w Polsce nie jest jednak złe i wynika ze słusznego kompromisu rządu, organizatorów ochrony zdrowia, menedżerów i środowiska lekarskiego.
Radziwiłł uważa, że także w Unii Europejskiej powinna powstać odrębna, nowa dyrektywa mówiąca tylko o czasie pracy lekarzy: "Nie można wbić lekarzy w takie same tryby pracy jak na przykład w fabryce. Lekarz nie może być w pracy zmęczony, bo odbije się to ze szkodą na pacjentach". Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej twierdzi, że w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej należałoby jednak zmienić zapis, mówiący, iż to ordynator oddziału decyduje, kiedy lekarz po dyżurze będzie mógł odpocząć.
Drugi zapis, który - zdaniem lekarzy - należałoby zmienić, dotyczy konieczności włączenia dyżurów do czasu pracy. "W tej chwili jest tak, że jeśli lekarz pracuje normalnie w ciągu tygodnia i weźmie dwa dyżury weekendowe, to może pracować nawet 86 godzin. A norma to przecież do 48" - wyjaśnił Radziwiłł.
Z orzeczenia Trybunału Europejskiego wynika, że czas dyżuru medycznego nawet jeżeli podczas niego lekarz odpoczywa, powinien być wliczony do czasu pracy. Zdaniem przedstawicielki ministerstwa gospodarki Ewy
Szemplińskiej takie rozwiązanie jest bardzo kosztowne, dlatego Komisja Europejska zaproponowała, żeby czas dyżuru "nieaktywny", podczas którego lekarz nie udziela świadczeń, nie był jednak wliczony do czasu pracy.
"Prace nad nowelizacją dyrektywy trwają, nie udało się ich zakończyć w tym roku" - powiedziała Szemplińska. W związku z tym Polska ma dwa zadania do zrobienia: po pierwsze musi jak najszybciej dostosować prawo do norm unijnych, a po drugie wypracować swoje stanowisko w kwestii nowelizacji dyrektywy dotyczącej czasu pracy.
Maria Kawka


