Terapia genowa polegająca na wstrzyknięciu do mózgu adenowirusa produkującego białko hsFlt3L może zahamować rozwój glejaka - donoszą naukowcy na łamach najnowszego numeru "Molecular Therapy".
Glejak wielopostaciowy (ang. glioblastoma multiforme) jest najczęstszym i zarazem najbardziej agresywnym nowotworem mózgu. Komórki rakowe powstają w tkance glejowej, otaczającej komórki nerwowe. Guz nowotworowy rozwija się bardzo szybko, rosnąc do ogromnych rozmiarów, zanim pojawią się pierwsze objawy choroby. A wtedy jest już zazwyczaj za późno. Mimo stosowanych zabiegów operacyjnych, radioterapii i chemioterapii, osoby z zaawansowanym glejakiem przeżywają średnio od 6 miesięcy do roku.
Grupa naukowców z Cedars-Sinai Medical Center pod kierunkiem dr Marii Castro opracowała nową metodę leczenia glejaka wielopostaciowego.
Naukowcy wykorzystali białko o nazwie hsFlt3L, które zwiększa ilość komórek odpornościowych, głównie tzw. komórek dendrytycznych w mózgu.
Badacze wstrzyknęli do mózgu szczurów z glejakiem adenowirusy zawierające produkujące białko hsFlt3L. Grupie kontrolnej wstrzyknięto roztwór soli fizjologicznej.
Okazało się, że 70 proc. szczurów leczonych hsFlt3L przeżyło dłużej niż rok po podaniu terapii, podczas gdy szczury, którym podano sól fizjologiczną, zmarły w ciągu tygodnia. Co więcej, u 33 proc. szczurów leczonych hsFlt3L, guz nowotworowy całkowicie zanikł na co najmniej 3 miesiące.
Działanie białka hsFlt3L polega na zwiększeniu ilości komórek odpornościowych w mózgu. Przeciwnowotworowa aktywność hsFlt3L polega więc na wykorzystaniu własnych mechanizmów walki z rakiem, gdyż komórki dendrytyczne są w stanie rozpoznać nowotwory i wywołać reakcję odpornościową niszczącą guz rakowy.
Dzięki wykorzystaniu adenowirusów jako nośników hsFlt3L możliwe było zahamowanie rozwoju nowotworu, a w niektórych przypadkach całkowite wyeliminowanie komórek rakowych glejaka.
Adenowirusy są ponadto bezpiecznymi nośnikami, powszechnie stosowanymi w terapii genowej, gdyż jako wirusy są niegroźne dla człowieka i nie wywołują stanu zapalnego ani chorób.
Serwis Naukowy PAP


