Wdychanie tlenku azotu łagodzi objawy ostrego zespołu niewydolności oddechowej - SARS i zmniejsza potrzebę sztucznej wentylacji płuc - zaobserwowali badacze ze Szwecji. Informację podaje pismo "Clinical Infectious Diseases".
O zespole ostrej niewydolności oddechowej - SARS, świat dowiedział się na początku 2003 roku. Pierwsze przypadki tej ciężkiej, zakaźnej choroby układu oddechowego pojawiły się w południowej Azji. W ciągu kilku miesięcy infekcja przeniosła się na inne kontynenty, przybierając rozmiary epidemii, która pochłonęła setki ofiar. Epidemia nie powtórzyła się na szczęście w 2004 r., mimo dużych obaw służb medycznych. Pojawiały się natomiast doniesienia o pojedynczych przypadkach SARS.
Naukowcy nie zaprzestali jednak prac nad szczepionką przeciw koronawirusowi wywołującemu SARS i stale poszukują lepszych metod leczenia schorzenia.
Badacze z Uniwersytetu w Uppsali we współpracy z badaczami z Chin sprawdzali skuteczność tlenku azotu u 14 pacjentów leczonych z powodu SARS w szpitalach pekińskich w 2003 roku. U wszystkich choroba spowodowała poważne uszkodzenia płuc. Wszyscy pacjenci przeszli wymagali sztucznej wentylacji płuc (inhalacje tlenem), dostawali lek przeciwwirusowy - rybawirynę oraz, w razie potrzeby, antybiotyki i leki przeciwgrzybicze.
Inhalacje tlenkiem azotu prowadzono przez 3-7 dni u 6 pacjentów, pozostała ósemka stanowiła grupę kontrolną. W ciągu kolejnych dni inhalacji obniżano stężenie gazu. Obydwie grupy pacjentów były dobrane pod względem wieku, długości trwania choroby i jej zaawansowania choroby.
Okazało się, że wdychanie tlenku azotu zdecydowanie poprawiało stężenie tlenu krwi pacjentów, dzięki czemu można było obniżyć ilości tlenu dostarczanego w czasie sztucznej wentylacji płuc. Zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej wykazało, że zmiany w płucach u osób wdychających tlenek azotu znacznie się zmniejszyły. Poprawa utrzymywała się nawet po zakończeniu terapii.
Ponadto, pacjenci leczeni tlenkiem azotu opuszczali szpital blisko o dwa tygodnie wcześniej, niż pacjenci z grupy kontrolnej. W każdej grupie odnotowano jeden zgon.
Zdaniem prowadzącego badania dr. Gorana Hedenstierna, poprawę nasycenia tlenem krwi oraz stanu płuc u pacjentów inhalowanych tlenkiem azotu można tylko częściowo tłumaczyć zdolnościami tego gazu do rozszerzania naczyń krwionośnych. Badacz uważa, że inhalacje te muszą bezpośrednio wpływać na koronawirusa SARS i blokować jego zdolności do powielania się.
Serwis Naukowy PAP


