We wrocławskim Dolnośląskim Centrum Chorób Serca zaprezentowano we wtorek robota chirurgicznego da Vinci. Przy pomocy tego urządzenia chirurg może m.in. zszyć tkankę nicią grubości włosa. To pierwszy w Polsce pokaz robota chirurgicznego, nazywanego przez lekarzy "szczytowym osiągnięciem światowej technologii medycznej".
Urządzenie to znalazło już zastosowanie w zabiegach operacyjnych w kardiochirurgii, chirurgii ogólnej, ginekologii i urologii.
"Da Vinci wykonuje zadanie zlecone przez chirurga, który nie musi stać przy stole operacyjnym. Lekarz kierujący ruchami maszyny może siedzieć w miejscu oddalonym nawet o 150 km" - mówi dr. Romuald Cichoń, chirurg, który pracuje z robotem w klinice w Dreźnie.
"Precyzja ruchów robota jest nieporównywalna z tym, co chirurg może zrobić sam. Maszyna wykonuje polecenia z dużą dokładnością, przy minimalnym uszkodzeniu tkanki" - dodaje Cichoń. Robot ma ramiona z ruchomymi zakończeniami, imitującymi nadgarstek, które operują pacjenta. Całą operację widać na monitorze, dzięki kamerze endoskopowej.
Robot Da Vinci kosztuje ok. miliona dolarów i jest bardzo drogi w eksploatacji. Po około 10 zabiegach trzeba wymienić niektóre części. Zdaniem wrocławskich lekarzy, przynajmniej na razie urządzenie to nie ma szans na "przyjęcie się" w polskich warunkach.
"O ile na kupno może udałoby się jeszcze znaleźć środki finansowe, to nie byłoby nas stać na serwis i utrzymanie robota" - mówi Piotr Kołtowski dyrektor Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca we Wrocławiu.
PAP - Nauka w Poldsce, Sylwia Jugrgiel


