3 tysiące osób z całego kraju zdawało w piątek Lekarski Egzamin Państwowy, tzw. LEP, który da im prawo wykonywania zawodu. Aż do ogłoszenia wyników pozostaną na zasiłku dla bezrobotnych. Niektórzy na znak protestu przyszli ubrani na czarno.
Jestem młodym lekarzem, rok temu skończyłem naukę w poznańskiej AM, odbyłem staż podyplomowy i... już zarejestrowałem się jako bezrobotny. Do zasiłku zmusiło mnie wprowadzenie źle przygotowanego "lekarskiego egzaminu państwowego" - opowiadał dziennikarzowi "Gazety Poznańskiej" z Maciej Gajowski z Trzcianki. Wraz ze 180 absolwentami poznańskiej uczelni medycznej przystąpił do sprawdzianu, od którego zależy, czy będzie mógł leczyć pacjentów i wypisywać recepty.
Przed ośmiu laty do ustawy o zawodzie lekarza wprowadzono nowy próg: Lekarski Egzamin Państwowy (czyli LEP).
- Ustawodawcy mieli tyle lat czasu na dopracowanie szczegółów i nic nie zrobili - żalił się kolejny rozmówca "Gazety Poznańskiej" Maciej Zieliński.
Jego kolega Maciej Gajowski uważa, że taki sprawdzian jest niepotrzebny: - Mamy za sobą kilkadziesiąt zdanych egzaminów i zaliczeń, więc po co jeszcze ten jeden? Buntuje się także przeciwko niemożności odwołań od wyników LEP-u i długim oczekiwaniu na ostateczne wyniki. Przez cały ostatni rok próbowaliśmy uzmysłowić Naczelnej Radzie Lekarskiej, że bez tego egzaminu możemy już teraz pracować w każdym zachodnim kraju, ale nie w Polsce.
Innego zdania jest prof. Jerzy Kruszewski, szef komisji kształcenia medycznego Naczelnej Rady Lekarskiej, który uważa, że sprawdzian jest dla mlodych lekarzy korzystny.
Nie neguje potrzeby weryfikowania, ale także nie jest zadowolona z kształtu piątkowego testu dr med. Halina Bobrowska, przewodnicząca Wielkopolskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: - Każdy kraj ma prawo do kształcenia według swoich przepisów i tego bym nie podważała, ale są zastrzeżenia do LEP-u i te zostały wniesione do Trybunału Konstytucyjnego.
Według dyrektora łódzkiego Centrum Egzaminów Medycznych prof. Stanisława Orkisza, który koordynował tworzenie testu w całej Polsce, zgłoszono do niego ponad 3 tys. osób. Młodzi lekarze musieli w ciągu czterech godzin uporać się z 200 pytaniami z różnych specjalności - aby zdać egzamin, należało poprawnie odpowiedzieć na conajmniej 112. Osoby, które nie zdadzą egzaminu, będą mogły powtórzyć go za pół roku.
Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel uważa, że LEP jest przeszkodą w zdobyciu dyplomu lekarza. "Twierdzimy, że niepotrzebna jest dodatkowa weryfikacja wykształcenia zdobytego w akademiach medycznych. To świadczyłoby, że pomysłodawcy LEP-u nie ufają w wiarygodność egzaminów, które studenci zdawali w czasie studiów"
Z tegorocznego egzaminu wyłączeni byli stomatolodzy. Będą oni zdawać egzamin w marcu przyszłego roku.


