Po całodniowej dyskusji doszło do kompromisu między Śląską Akademią Medyczna, której szpital podlega, a firmą windykacyjną Akira Inkaso. Zamknięte konta bankowe Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki zostały odblokowane.
Jak pisze "Dziennik Zachodni" ujawniono przy okazji bulwersujący fakt. Okazało się, że rachunki szpitala nie zostałyby zablokowane, gdyby komornik III rewiru Sądu Rejonowego Henryk Grzesiak przekazał windykatorom należne im pieniądze. Dostał na ten cel z Narodowego Funduszu Zdrowia 200 tys. złotych.
"Pieniądze były... NFZ wysłał tę sumę w dwóch ratach, 27 lipca i 6 sierpnia. Niestety, gdy windykatorzy w ubiegły poniedziałek podejmowali decyzję o zamknięciu kont szpitala, nie mieli o tym pojęcia. O pieniądzach dla siebie dowiedzieli się z prasy" - informuje "Dziennik Zachodni".
"Byłem bardzo zaskoczony. Żadna suma do nas nie dotarła, bo wtedy na pewno nie zdecydowalibyśmy się na blokadę rachunków. Gdy o tym wiemy, doszliśmy do ugody" - zapewnia Mirosław Ochojski, zastępca dyrektora Akira Inkaso.
"Rektor Śl. AM prof. Tadeusz Wilczok był przekonany, że windykatorzy otrzymali 200 tys. złotych, bo taką informację otrzymał z NFZ. Dlatego nie rozumiał, dlaczego jednak Akira Incaso podjęła tak drastyczną decyzję. Zablokowanie kont szpital odczuwa bardzo boleśnie - dostawcy lekarstw i środków opatrunkowych żądają tylko gotówki" - podaje "Dziennik Zachodni".
"W trakcie rozmów wyszło na jaw, że pieniądze z NFZ trafiły do komornika Henryka Grzesiaka i tam przeleżały prawie dwa tygodnie. Komornik nawet blokując konta szpitala w ubiegły poniedziałek, nie zawiadomił windykatorów, że ma dla nich tak poważną sumę. Mógł powstrzymać blokadę, ale tego nie zrobił. Zdaniem lekarzy, to igranie z ludzkim życiem" - pisze gazeta.


